Sławetny„syndrom białego fartucha”! Któż z nas, przedszkolaków, nie zna uczucia lęku, przed wizytą u lekarza? Od dziś jednak będzie inaczej, a to za sprawą miniwarsztatów„Szpital misiów”, w czasie których odwróciły się role – to my przywdzieliśmy białe kitle i byliśmy lekarzami; to do nas po poradę przyszła cała gromadka misiów. A my w gabinecie zabiegowym mierzyliśmy im temperaturę, ważyliśmy je i mierzyliśmy. Jako kardiolodzy wykonaliśmy EKG – nakleiliśmy diody i odczytaliśmy tajemniczy zygzakowy zapis pracy serduszek. Byliśmy też gastrologami i przekonaliśmy misie, że zaglądanie do brzuszka za pomocą USG wcale nie boli – to tylko takie śmieszne łaskotanie. Wcieliliśmy się także w postać traumatologa-chirurga –gips to nic strasznego. Sprawdziliśmy też jako radiolodzy jak wygląda nasz szkielet. Zaglądaliśmy do gardła, słuchaliśmy przez stetoskop i patrzyliśmy przez otoskop...

Dziękujemy rodzicom-lekarzom (Franciszkowi i Magdzie) oraz rodzicom-ochotnikom (Dominice i Kasi) i Paniom Wychowawczyniom z grupy 4C.

Dzieciaki, czując własną sprawczość, z wypiekami na twarzach leczyły swych pacjentów. Bez wątpienia argumenty samodzielnie dobierane, by przekonać do badań co bardziej oporne misiaczki, w sposób naturalny zostaną dobrze zapamiętane; białe T-shirty oswoiły i uczyniły przyjaźniejszą biel gabinetów lekarskich i sal szpitalnych. I – co najważniejsze – niezależne źródła donoszą, iż wszystkie misie są zdrowiutkie i gotowe na dalsze zabawy!