Już od progu Manufaktury poczuliśmy piękny czekoladowy zapach, a w środku mnóstwo przedmiotów wykonanych z czekolady. Nawet klucz francuski, podkowa, czy czajniczek do herbaty! Szkoda tylko, że ta ogromna brązowa ściana nie była z czekolady… ale panie prowadzące warsztaty wynagrodziły nam to, serwując gorący czekoladowy napój. Oprócz tego każdy z nas mógł wykonać własną tabliczkę czekolady z niepowtarzalnym wzorem oraz wybrać do niej opakowanie w dowolnym kolorze. Czekając, aż nasze wyroby zastygną w lodówce, obejrzeliśmy na dużym ekranie prezentację o tym , jak powstaje czekolada. Długa jest droga, od drzewa, do gotowej tabliczki. Samo konszowanie ziaren trwa aż 3 dni!


Na koniec było też coś dla ducha – weszliśmy po cichu do kościoła na Placu Zbawiciela, żeby uwielbić  Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
To była najsłodsza z wycieczek, na których byliśmy smile